czwartek, 13 grudnia 2012

być kobietą Hitlera

Sen z wczoraj:
Jadę białym mercedesem, jest zima, ślisko, zbliżam się do świateł i nie udaje mi się wyhamować - uderzam w samochód stojący przede mną. Okazuje się, mercedes, którym jadę, jest Bachy, a ona siedzi koło mnie na fotelu pasażera. Przed samochodem, w który stuknęłam stoi policyjny radiowóz, a policjanci stoją na zewnątrz. Boję się, że widzieli całe zajście, ale nic na to nie wskazuje.
Z samochodu, który stuknęłam wysiada byczkowaty dres, podchodzi do szyby i każe mi pokazać dokumenty. Bacha podaje mi ze schowka mój dowód i jakieś kwity i paragony. Biorę to od niej i daję kolesiowi. Cofam delikatnie i wysiadam z auta. Okazuje się, że mój mercedes nie ma nawet zadrapania, za to auto kolesia-byczka-dresa jest wgniecione, jakby je czołg staranował....:)

Sen z dziś:
Siedzę przed rodzicami, którzy pytają mnie, czy jestem posłuszna Hitlerowi....Jestem jedną z jego kobiet...
Kolejna scena: chcę, żeby ktoś uciął mi wszystkie palce - jakiś mężczyzna zakłada mi na lewą dłoń specjalne urządzenie, zamykam oczy - czuję okropny ból, czuję, jak krew leje mi się z odciętych placów. Ktoś mówi, że bardzo dużo tej krwi i żebym trzymała rękę pionowo do góry, to będzie mniej lecieć. Po jakimś czasie otwieram oczy i odważam się spojrzeć na swoją dłoń - nie ma już krwi, nawet blizn nie widać, choć palce są wyraźnie krótsze. Przypatruję się im z bliska i widzę, że paznokcie też już zdążyły odrosnąć. Ze względu na okropny ból nie decyduję się uciąć palców u drugiej ręki....
Śniło mi się też, że szłam po wpis do indeksu, mimo że już dawno skończyłam studia. Szła ze mną Magda Furmanek ze swoim 4-miesięcznym dzieckiem, chyba córką, która wyglądała na dużo starszą i szła sama (!)
Dotarłyśmy na miejsce, odszukałam Sędłaka (mój nauczyciel matematyki z liceum), który miał z 3 m wzrostu i chciałam, żeby szybko dał mi ten wpis. A on, że najpierw mi sprzeda fantastyczną książkę - rosyjski słownik optymistyczny. Pobiegł gdzieś i wrócił za jakiś czas z reklamówką, z której wyciągnął ten słownik. Zaczęłam go przeglądać, kątem oka widziałam, jak Sędłak wyjmuje z tej foliówki filiżankę kawy i sobie pije...i gdyby nie budzik, to pewnie kupiłabym od niego ten słownik:)

1 komentarz:

  1. Bedi, następnym razem nie oddawaj wszystkich dokumentów obcemu kolesiowi ;) całe szczęście, że mojemu mercedesowi nic się nie stało i miejmy nadzieję, że dres był ubezpieczony ;)

    OdpowiedzUsuń