Sen z wczoraj:
Jadę białym mercedesem, jest zima, ślisko,
zbliżam się do świateł i nie udaje mi się wyhamować - uderzam w samochód
stojący przede mną. Okazuje się, mercedes, którym jadę, jest Bachy, a
ona siedzi koło mnie na fotelu pasażera. Przed samochodem, w który
stuknęłam stoi policyjny radiowóz, a policjanci stoją na zewnątrz. Boję
się, że widzieli całe zajście, ale nic na to nie wskazuje.
Z
samochodu, który stuknęłam wysiada byczkowaty dres, podchodzi do szyby i
każe mi pokazać dokumenty. Bacha podaje mi ze schowka mój dowód i
jakieś kwity i paragony. Biorę to od niej i daję kolesiowi. Cofam
delikatnie i wysiadam z auta. Okazuje się, że mój mercedes nie ma nawet
zadrapania, za to auto kolesia-byczka-dresa jest wgniecione, jakby je
czołg staranował....:)
Sen z dziś:
Siedzę przed rodzicami, którzy pytają mnie, czy jestem posłuszna Hitlerowi....Jestem jedną z jego kobiet...
Kolejna
scena: chcę, żeby ktoś uciął mi wszystkie palce - jakiś mężczyzna
zakłada mi na lewą dłoń specjalne urządzenie, zamykam oczy - czuję
okropny ból, czuję, jak krew leje mi się z odciętych placów. Ktoś mówi,
że bardzo dużo tej krwi i żebym trzymała rękę pionowo do góry, to będzie
mniej lecieć. Po jakimś czasie otwieram oczy i odważam się spojrzeć na
swoją dłoń - nie ma już krwi, nawet blizn nie widać, choć palce są
wyraźnie krótsze. Przypatruję się im z bliska i widzę, że paznokcie też
już zdążyły odrosnąć. Ze względu na okropny ból nie decyduję się uciąć
palców u drugiej ręki....
Śniło mi się też, że szłam po wpis do
indeksu, mimo że już dawno skończyłam studia. Szła ze mną Magda Furmanek
ze swoim 4-miesięcznym dzieckiem, chyba córką, która wyglądała na dużo
starszą i szła sama (!)
Dotarłyśmy na miejsce, odszukałam Sędłaka
(mój nauczyciel matematyki z liceum), który miał z 3 m wzrostu i
chciałam, żeby szybko dał mi ten wpis. A on, że najpierw mi sprzeda
fantastyczną książkę - rosyjski słownik optymistyczny. Pobiegł gdzieś i
wrócił za jakiś czas z reklamówką, z której wyciągnął ten słownik.
Zaczęłam go przeglądać, kątem oka widziałam, jak Sędłak wyjmuje z tej
foliówki filiżankę kawy i sobie pije...i gdyby nie budzik, to pewnie
kupiłabym od niego ten słownik:)
Bedi, następnym razem nie oddawaj wszystkich dokumentów obcemu kolesiowi ;) całe szczęście, że mojemu mercedesowi nic się nie stało i miejmy nadzieję, że dres był ubezpieczony ;)
OdpowiedzUsuń